Autor: Kinga Czernichowska

2017-04-28, Aktualizacja: 2017-04-28 10:35

Alicja w krainie psich czarów

Z Alicją Boruczkowską, której pasją jest fotografowanie psów, rozmawiamy o empatii zwierząt i treningach obedience, czyli tzw. posłuszeństwa sportowego.

Alicja Boruczkowska na co dzień pracuje jako fizjoterapeutka. Jej największą pasją jest fotografowanie psów. Sama ma dwa rasy border collie. Szumi i Face tak zawładnęły jej życiem, że fotografka czuje się jak Alicja w psiej krainie czarów. Jej zdjęcia można oglądać na stronie internetoweji fanpage'u.

Obedience (posłuszeństwo sportowe), które trenuje razem ze swoimi psami, to dyscyplina, dzięki które j komendy "waruj", "siad" i "leżeć" nie muszą być nudne, a pies uczy się poprzez zabawę i kontakt z właścicielem. W tej dziedzinie są organizowane zawody.


© Alicja Boruczkowska Photography



Pamiętam dzień, gdy mój pierwszy, wymarzony pies Szumi przekroczył próg mojego domu. Nie czekał ani chwili. Ze swej bujnej sierści wyjął fiolkę z napisem: „wypij mnie”. Jak mogłam odmówić tym głębokim, brązowym oczom? Na magiczne działanie mikstury nie musiałam czekać długo. Zmniejszona mogłam zacząć bacznie obserwować niezwykły psi świat wokół siebie. Zauważyłam pyski pełne radości i prawdy. Niewiele później mój drugi border collie – Face – pojawił się w moich progach ze słodkim ciastkiem. „Zjedz mnie” – krzyczała doczepiona karteczka. Ugryzłam bez wahania. Urosłam. Zaczęłam śmielej podążać za moimi psami. „Właśnie to chcę robić już zawsze” – pomyślałam. - pisze na swojej stronie internetowej Alicja Boruczkowska.

Skąd u Ciebie zamiłowanie do fotografowania psów? Sama masz dwa...

To prawda, sama mam dwa psy. Cała przygoda z ich fotografowaniem zaczęła się od mojego pierwszego, Szumiego. Trafił do mnie trzy lata temu. To border collie. Przez bardzo wiele lat nie mogłam mieć swojego psa. Dopiero, gdy się wyprowadziłam, mogłam wziąć z hodowli wymarzonego psa. Na początku bawiliśmy się trochę we frisbee, a po roku wkręciliśmy się w posłuszeństwo sportowe, czyli obedience. Teraz jestem czynnym zawodnikiem, jeździmy na mistrzostwa, zawody. Z czasem pojawił się pomysł, żeby fotografować inne psy. Wcześniej robiłam zdjęcia, bo chciałam mieć fantastyczny portret Szumiego na ścianie w domu. Moja ściana zawsze była oblepiona fotosami, ale gdy dostałam Szumiego, to chciałabym mieć jego piękne zdjęcie portretowe na płótnie, na ścianie w domu.


© Alicja Boruczkowska Photography



I wisi na Twojej ścianie?

Jeszcze nie, jeszcze na niej nie zawisł, wciąż czekam na to idealne zdjęcie. Teraz chciałabym również, żeby Face też miał taką fotografię, którą będę mogła powiesić na ścianie.

Jak to się stało, że Szumi pojawił się w Twoim życiu?

To był czas, kiedy mogłam już sobie pozwolić na własnego psa. Od wielu lat wiedziałam, że chcę mieć właśnie border collie. To pierwsze psy, które widziałam w pracy i w akcji. Te psy mają ogromną pasję do pracy z człowiekiem. Podoba mi się ich charakter, inteligencja i chęć do pracy. Naprawdę można wiele z tymi psami zrobić, jeżeli ma się wiedzę na temat tej rasy. Z Szumim to był przypadek, nie wybierałam dokładnie hodowli, taki się trafił i okazał się psem, który zrobi dla mnie po prostu wszystko.



Potem pojawił się drugi pies, Face.

Face pojawił się po półtora roku. To ta sama rasa, tylko trochę inne kolory. Jest bardzo młody, ma dopiero dwa lata. Też jesteśmy już w najwyższej klasie w obedience. Wkrótce będziemy przygotowywać się do mistrzostw świata. Jest wspaniały. Mam ogromne szczęście do swoich psów. Szumi wie nawet dokładnie, jak pozować do zdjęć. Może dlatego, że od początku był fotografowany, zanim jeszcze miałam lustrzankę. Fotografowałam go jeszcze takim zwykłym kompaktowym aparatem, a on wiedział, która dziura w trawie jest idealna, żeby mama zrobiła zdjęcie. Face jest dokładnie taki sam.


© Alicja Boruczkowska Photography



A ja się zastanawiałam, czy ustawienie psa do zdjęcia jest trudne. Przecież nie powiemy mu: "Pokaż się z profilu".

Właśnie wszystko zależy od psa. Jeżeli pies zna podstawowe komendy, to jest to bardzo łatwe. A poza tym nie oszukujmy się:
każdy pies ma w sobie ten urok: to spojrzenie, oczy. To nieważne, czy jest rasowy, czy nie lub też czy wzięty ze schroniska, czy nie. Każdy pies jest piękny. To piękno widać właśnie w oczach.


A jeśli nie zna wszystkich podstawowych komend?

To też nie szkodzi. Wtedy zdjęcie pokaże ich prawdziwą, szaloną naturę. Miałam kilka takich sesji, gdzie psy bawiły się, nie pozowały specjalnie i na fotografiach widać ich autentyczność - naturę z odrobiną szaleństwa.

Najtrudniejsza sesja zdjęciowa? Lub sesja, która była prawdziwym wyzwaniem?

W rzeczywistości prawie każdy pies miał już jakąś styczność ze zdjęciami. Najtrudniejsza była chyba sesja szczenięca. Mieliśmy sześć szczeniaczków czterotygodniowych, które chodzą już, gdzie chcą i wszystkim sprzedają całuski. Nas była trójka, w tym ja robiłam zdjęcia. Brakowało nam rąk! Trzeba było przecież uchwycić moment, gdzie wszystkie będą mniej więcej w tym samym miejscu i spojrzą do obiektywu. Ale szczeniaczki są urocze.


© Alicja Boruczkowska Photography



Trzeba mieć dużo cierpliwości? Przypuszczam, że taka sesja może trwać nawet kilka godzin.

To prawda, czasem sesja trwa kilka godzin. Choć zdarza się, że sesja trwa godzinę i mamy mnóstwo dobrych zdjęć. A dla psa też to jest męczące. Musi wykonywać jakąś komendę, poczekać w siadzie, staniu, podejść do pana. Później pies dostaje nagrodę, ale wysiłek dotyczy nie tylko fotografa. Moje życie poza pracą w roli fizjoterapeuty to właściwie tylko psy.

Wszystkie psy posłusznie słuchają komend?

Nie, oczywiście, że nie. Ze szczeniaczkami był największy problem, bo są jeszcze malutkie, coś je rozproszy, zainteresuje... Trudno oczekiwać, by grzecznie pozowały do zdjęć. Ale to też ma swój urok.

Poza fotografowaniem są jeszcze treningi.

Tak, bardzo dużo czasu spędzamy na treningach. Przygotowujemy się z Szumim do mistrzostw świata. A po godzinach wykonuję też sesje zdjęciowe.


© Alicja Boruczkowska Photography



Chciałabyś, żeby fotografowanie psów stało się Twoją pracą na pełen etat?

Pewnie tak, bo myślę, że nie ma nic lepszego w życiu niż praca i pasja w jednym. To najlepsze połączenie i myślę, że wtedy człowiek może czuć się spełnionym i szczęśliwym. Wydaje mi się, że to jest właśnie klucz do sukcesu i poczucia spełnienia w życiu.

Jest to możliwe: żyć z fotografowania psów?

Myślę, że ma to potencjał. Jednak, żeby zostać profesjonalistką w tej dziedzinie, musiałabym poświęcać na to jeszcze więcej czasu, a doba ma niestety tylko 24 godziny.

Kiedy powstają najlepsze zdjęcia?

Każda pora roku ma swój urok. Zimą czekamy na śnieg, wiosną rozkwitają kwiaty. Jesień też jest piękna, czarno-białe psy wśród kolorowych liści to niesamowity widok. Najgorszym okresem jest koniec jesieni i zima bez śniegu, bo jest szaro, buro i ponuro. Chociaż można wyjść do miasta, nasz poznański rynek jest kolorowy i też da się zrobić dobre zdjęcia. Ja najbardziej lubię wiosnę, bo każdy pies na tle kwitnących pąków będzie wyglądał bajecznie.


© Alicja Boruczkowska Photography



Kto zamawia takie sesje?

To w zasadzie wszyscy ci właściciele, którzy kochają swoje psy. Prawie każdy ma takie pragnienie, żeby uzyskać takie zdjęcie swojego psa, które będzie mogło zawisnąć na ścianie. Bardzo często to słyszę od osób, które przychodzą ze swoimi psami na sesje. W końcu pies to członek rodziny.



Mówi się, że psy uczą człowieka pokory. Czego Ty nauczyłaś się od swoich psów?

Myślę, że psy najwięcej mnie nauczyły. Choćby właśnie pokory, cierpliwości, panowania nad sobą.
Jeździmy dużo na zawody i to też dało mi pewne doświadczenie. To są ćwiczenia, ale też emocje. Jeżeli pies czuje, że ja się stresuję, to jeden da sobie z tym radę, inny nie.


© Alicja Boruczkowska Photography



Podobno psy czują ludzkie emocje.

Psy są bardzo wrażliwe na emocje. Dlatego w obedience liczy się również to, żeby nad sobą panować. Trzeba być spokojnym, opanowanym. Żadnych niepotrzebnych gestów, to tzw. sztywny sport. Muszę pracować nad cierpliwością. To też taki sport, który wymaga poświęceń. Nieraz trzeba zrezygnować z wakacji, żeby przygotować się do zawodów.

W zaciszu domowym psy też rozpoznają, w jakim nastroju jest człowiek.

Oczywiście, kiedy mam gorszy dzień, zarówno Szumi, jak i Face podchodzą do mnie i próbują mnie pocieszyć. Jakby chciały powiedzieć: "Mamo, mamo, czym ty się przejmujesz? Przestań, chodźmy na spacer". Zwłaszcza, gdy pies jest związany z człowiekiem. A moje psy są bardzo ze mną związane. Chyba nie ma mocniejszej więzi psa z człowiekiem, jeśli jeszcze do tego wszystkiego uprawia się z nim sport.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

rozmawiała
Kinga Czernichowska, dziennikarka gazetawroclawska.pl i naszemiasto.pl



Alicja Boruczkowska - urodziła się w Poznaniu 30 sierpnia 1990 roku, skończyła fizjoterapię na poznańskim AWF-ie. Z psami trenuje na poważnie od dwóch lat. Obecnie ma dwa psy: Szumiego i Face'a. Filmy z ich udziałem możecie zobaczyć na kanale YouTube.

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w Polityce Prywatności. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Zaloguj się / Zarejestruj się!